(...) Chłopaki dajcie szluga - poprosił Psor i odpalając od Longina znów zaczął kaszleć. - Tak naprawdę, to nie pamiętam - kontynuował opowieść - jak było naprawdę, bo tak naprawdę, to nie wiadomo, ale mam przeczucie, że ta blizna na mojej głowie jest wynikiem przekroczenia punktu konstrukcyjnego podwórkowej wyskocznio-odskoczni "Klainkalebenhausenschanze" - Czy to możliwe, że Psor był wtedy tam na tym dachu razem z Kronikarzem i jego dyskutantami? - zapytałem nieśmiało, z niedowierzaniem. - KHH!, KHH! Kurwa! Wszystko jest możliwe - odpowiedział Wiśniewski, zaciągając się papierosem - ale najważniejsze, że Kroniki Steca skłaniają nas do dyskusji. Czy ktoś z was uwierzył, że Kronikarz teleportował swoje koty pralką do Neapolu albo, że zamienił się w piorun albo, że Kristianos był półbogiem obdarzonym potrójnym złotem, albo no nie wiem, że eskadra polskich skoczków narciarskich zastąpiła blackhawki? Spojrzeliśmy zakłopotani na Psora, a Longin - zawsze najodważniejszy -odpowiedział za nas wszystkich z lekką dezorientacją: - Panie Profesorze, przyrzekał Pan na dwie skrzynie pierwszorzędnego piwa, a wiadomo jak o nie dziś trudno, że nie ma wierniejszej i prawdziwszej relacji o świecie epoki schyłku, niż ta zawarta w Kronikach Steca! Psor odrócił się w bok, spojrzał na cień spowijający jedną ze ścian szkoły i wymamrotał do siebie, znów nam odpływając: - zdaję mi się, że widzę (...)
Wspomnienia o elektrycznych owcach. Autor nieznany