Dlaczego Niemcy bankrutują?
Przez Niemcy przechodzi fala upadłości – bankrutują nawet rodzinne przedsiębiorstwa, które mają ponad 100-letnią tradycję. Zdaniem analityków, w 2025 roku, ponad 20 tys. niemieckich firm musiało zakończyć działalność, a tak złej sytuacji gospodarzej nie był w tym kraju już od bardzo dawna. Dlaczego Niemcy bankrutują?
Według badania pn. “Bankructwa w Niemczech, rok 2025” przeprowadzonego przez Creditreform Economic Research (niemiecką wywiadownię gospodarczą), liczba firm, które zgłosiły wnioski o upadłość w Niemczech, alarmująco wzrosła.
– Trwający kryzys gospodarczy w Niemczech można przewidzieć w wielu czynnikach. Na przykład w procesie upadłościowym. Od 2022 r. liczba przypadków stale rośnie. Pod koniec 2025 r. liczba niewypłacalnych firm w Niemczech osiągnęła najwyższy poziom od ponad dziesięciu lat. W ciągu roku 23 900 firm było co najmniej tymczasowo na końcu drogi i musiało złożyć wniosek o upadłość – a to prawie o 2 000 więcej niż rok wcześniej – zauważyli analitycy i dodali, że wiele firm ma wysoki poziom zadłużenia i trudności z obsługą istniejących kredytów lub uzyskaniem nowego finansowania w obecnych warunkach.
Jednocześnie niemiecka gospodarka boryka się z problemami strukturalnymi, takimi jak wysokie koszty energii, zwłaszcza w energochłonnych branżach. Ryzyka geopolityczne – takie jak konflikty handlowe – dodatkowo pogłębiają niepewność i utrudniają ożywienie gospodarcze. To wywiera ogromną presję szczególnie na sektor MŚP i łamie kark wielu firmom – czytamy w komunikacie firmy Creditreform. – Jeśli przyjrzymy się bliżej niewypłacalności firm w Niemczech, zauważymy, że mikroprzedsiębiorstwa zatrudniające nawet dziesięciu pracowników stanowią największy udział w upadłościach korporacyjnych. W tym segmencie około 19 500 firm zgłosiło niewypłacalność w 2025 r. – z kolei w 2024 r. było 17 900 takich przypadków. Oznacza to, że upadłości mikroprzedsiębiorstw stanowią ponad cztery piąte wszystkich upadłości. Natomiast w przypadku dużych firm zatrudniających ponad 250 pracowników wzrost był umiarkowany – w 2025 r. odnotowano ok. 140 poważnych upadłości – wyliczają niemieccy analitycy i dodają, że szczególnie silny wzrost działalności upadłościowej jest widoczny przede wszystkim w sektorze produkcyjnym i handlu. Sytuacja jest lepsza w branży budowlanej, gdzie liczba upadłości wzrosła tylko o 4,7 proc.
200 miliardów „pomocy”? To kredyt, który może związać Polskę
Wskaźnik niewypłacalności we wszystkich głównych sektorach gospodarki nie tylko przewyższa wyniki z poprzedniego roku. W sektorze budowlanym, przemyśle i usługach liczba przypadków jest obecnie o ok. jedną trzecią wyższa niż w 2019 r. – czytamy w badaniu “Niewypłacalność w Niemczech, rok 2025”.
Analitycy zauważają rownież, że wiele upadłości powoduje duże straty dla wierzycieli, tj. banki czy firmy ubezpieczeniowe.
Reakcje medialne
Przez niemieckie media przeszła również fala informacji o upadających spółkach – szczególnie tych rodzinnych, które mają ponad 100-letnią tradycję. Na przykład gazeta “Bild” informowała o rodzinnej firmie Franz Ott z Hettingen zajmującej się produkcją elementów metalowych, która zbankrutowała po 176 latach działalności. Jako powód podano bankructwo jej najważniejszego klienta: producenta maszy dziewiarskich Stoll z Reutlingen. Firmy tłumaczą swoją sytuację pandemią koronawirusa – lockdownem, który uniemożliwił im działalność.
Z kolei od 1 lutego br. swoją działalność oficjalnie zakończyła również Parfümerie Pieper, o którego problemach mogliśmy przeczytać już w listopadzie ub.r. na łamach niemieckiego portalu handelsblatt.com.
Pieper uważany jest za największą sieć perfumerii zarządzaną przez właścicieli w Niemczech, założoną w 1931 roku w Bochum jako sklep z mydłem – informowały niemieckie media. Szefem firmy był prawnuk jej założycielki – Anny Pieper. Była to jedna z największych sieci perfumerii w Europie – zatrudniała prawie 1000 osób i liczyła ok. 140 sklepów.
Media informowały równiez o serii cięć etatów w najważniejszych niemieckich firmach. Na przykład według Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego przez ostatnie dwa lata w niemieckiej branży motoryzacyjnej zlikwidowano już 55 tys. miejsc pracy.
Również – po raz pierwszy w swojej prawie 90-letniej historii – z problemami boryka się Volkswagen, który był zmuszony zamknąć produkcję w swojej fabryce w Niemczech.
Niemieckie media dopytują, dlaczego model biznesowy w ich kraju przestaje działać.
Szukasz nowego domu, inwestycji, stylu życia? Z Agentem HMTV to proste!
Oczekiwany wzrost nie nastąpił. Zwłaszcza w przemyśle, który jest kręgosłupem naszej gospodarki, negatywne wyniki się piętrzą: produkcja w przemyśle chemicznym osiągnęła historycznie niski poziom 70 procent. Utracono 120 000 miejsc pracy. Według badania Deloitte i Związku Przemysłu Niemieckiego, 68 procent firm rozważa przeniesienie produkcji z Niemiec za granicę – napisało styczniu br. roku “ZDF Heute”, którego dziennikarze podkreślili również, że “Niemcy radzą sobie także słabo na arenie międzynarodowej: USA osiągnęły wzrost o dwa procent dzięki miliardom zainwestowanym w centra danych dla sztucznej inteligencji. Nie wspominając o Indiach i Chinach”.
Na temat sytuacji niemieckiej gospodarki coraz częściej głos zabierają również menedżerowie dużych przedsiębiorstw.
Ola Källenius – szefa Mercedesa, na łamach Die Welt skrytykował Niemcy za to, że od lat niemiecka gospodarka rozwija się w złym kierunku, a Niemcy są aktualnie… Niewystarczjąco pracowici. Ostrzega on również przed gospodarczym upadkiem kraju i zaznacza, że Niemcy mają jedne z najwyższych kosztów pracy na świecie.
Nie chcemy w Niemczech azjatyckich warunków, ale musimy pójść w kierunku zmian dotyczących kosztów energii, podatków i kosztów pracy, aby przedsiębiorczość i inwestycje w Niemczech stały się opłacalne – powiedział szef Mercedesa.
Källenius, cytowany przez Die Welt wezwał także do zmiany kursu w zakresie europejskiej polityki przemysłowej.
Musimy odejść od zobowiązań i kar na rzecz bodźców rynkowych i masowych inwestycji w infrastrukturę – powiedział. I dodał, że niezależnie od tego, czy chodzi o chemikalia, stal czy samochody, Europa popełnia “wszędzie te same błędy metodologiczne” i w ten sposób “stopniowo traci swoją siłę gospodarczą”.
Z kolei część analityków zauważa, że sytuacja gospodarcza w Niemczech zbliżyła się do liczby niewpłacalności, odnotowanej podczas kryzysu gospodarczego, który Niemcy przeżywały w latach 2008-2009.
Artykuł Dlaczego Niemcy bankrutują? pochodzi z serwisu GF24.pl.
