Rosenior: Najważniejszy najbliższy mecz
Po dwóch dniach pracy w Cobham, Liam Rosenior uważa, że The Blues mogą stać się „zespołem światowej klasy”. Szkoleniowiec nie ma wątpliwości co do jakości, jaką posiadają zawodnicy Chelsea.
Jestem bardzo podekscytowany współpracą z tą grupą. Minęły dwa wspaniałe dni, podczas których zostałem przez nich i wszystkich przyjęty – czuję się już jak w domu. Zawodnicy byli wspaniali - to wybitni i utalentowani gracze z ogromnym potencjałem, a moim zadaniem jest przekształcenie tego potencjału w rzeczywistość.
Potencjał to jedno; potencjalnie jestem bardzo dobrym trenerem, zawodnicy są potencjalnie – choć niektórzy z nich już nimi są – zawodnikami światowej klasy. Ale nie możemy potencjalnie być drużyną światowej klasy; musimy być drużyną światowej klasy. Właśnie w tym kierunku staram się poprowadzić klub - mówił na pierwszej przedmeczowej konferencji Rosenior.
Przeanalizowałem ostatnie mecze w których graliśmy i muszę powiedzieć, że Reece, pod względem swojego wpływu na grupę, pod względem swoich występów na boisku jest znakomity. To ekscytujące pracować z nim na tym etapie jego kariery. Myślę, że jest na takim poziomie, że może wznieść się ponad to, co prezentuje teraz.
To, czego nauczyłem się przez ostatnie dwa dni, to to, że wszyscy zawodnicy chcą sukcesu. Wszyscy są uczciwi. Wspaniale pracowali przez ostatnie dwa dni i nie mogę się doczekać, aż poznam ich lepiej. Potencjał tej grupy jest nieograniczony. Mamy zawodników światowej klasy, mamy zawodników, którzy zdobyli Mistrzostwo Świata, ta grupa wygrała Klubowe Mistrzostwa Świata zaledwie kilka miesięcy temu. Oglądałem ten mecz i byli absolutnie wspaniali przeciwko PSG - ciągnie nowy szkoleniowiec.
Mamy przed sobą wiele ważnych spotkań, ale powiedziałem zawodnikom żeby skupili się na wygraniu kolejnego meczu. Zawsze kolejnego. Tak się zaczyna dobrą passę. Biorąc pod uwagę talent który mamy, poziom profesjonalizmu grupy, intensywność treningów w ciągu ostatnich dwóch dni, ich zaangażowanie w coś nowego, widać tu naprawdę, naprawdę pozytywne sygnały. Nie jestem arogancki, ale uważam, że jestem dobry w tym, co robię. I w każdej pracy, w której pracowałem, czy to jako tymczasowy menedżer, asystent, trener czy menedżer – odnosiłem sukcesy, dlatego zawsze chciałem być w tak dużym klubie. Ale nie chodzi tylko o to, żeby tu być, ale o to, żeby tu odnieść sukces.
Mam wielkie szczęście, jeśli chodzi o bramkarzy, że zarówno Jorgensen, jak i Sanchez to bramkarze światowej klasy jeśli chodzi o grę nogami, co absolutnie pasuje do mojego stylu gry, ale nie przyjdę tu pierwszego dnia i nie będę mógł powiedzieć Robowi albo Filipowi, żeby grał z połowy boiska. To wymaga czasu. Jestem pewien, że mogę wydobyć z mojej grupy to, co najlepsze, w różnych obszarach, w różnych aspektach, a granie w jeden sposób z jednym zespołem różni się od grania w inny sposób z innym. Mogę być elastyczny, ale chodzi o moich zawodników i ich mocne strony.
Jutro czeka nas bardzo trudny mecz. Charlton gra z prawdziwą intensywnością, bardzo trudno się gra przeciwko nim. Oglądałem wiele ich ostatnich meczów - to będzie typowy mecz Pucharu Anglii; trzecia runda w styczniu. Moi zawodnicy muszą wytrzymać tę intensywność. Można mówić o systemach, taktyce, ale trzeba wygrywać bitwy. Trzeba wygrywać pojedynki, główki, biegać. I to jest przesłanie, które dawałem zawodnikom przez ostatnie dwa dni.
Jeśli wybiegasz za daleko w przyszłość, wtedy się przegrywasz, dlatego dla mnie priorytetem jest Charlton i próba osiągnięcia serii wyników, które postawią nas w naprawdę dobrej pozycji.
