W ojczystym mieście Adama Małysza
Każdy, kto po Wiśle żegluje, musi się nauczyć – jak to się mówi w wodniackim żargonie – czytać rzekę. W miejscu, w którym jeszcze wczoraj była – jak to mawiają żeglarze – „stopa wody pod kilem”, dziś może być mielizna. Jeśli popatrzymy na stare mapy, to ze zdumieniem możemy odkryć, że miasta położone kiedyś nad rzeką są dziś oddalone od niej o kilka kilometrów.
