Jak wyjść z tego „zwycięstwa”
Wojna Trumpa stanęła na rozdrożu: ponownie oszukany i zmuszony do nierozsądnego ataku na Iran, nie mając w ręku żadnej strategii, która pozwoliłaby mu wygrać, prezydent stanął przed dylematem – jak wyjść z tego „zwycięstwa”.
Reżim irański, opisywany przez neokonserwatystów z Waszyngtonu jako słaby i podatny na ataki, po raz kolejny okazuje się odporny i gotowy na długą i destrukcyjną wojnę, która może spowodować ogromne straty gospodarcze dla wielu krajów.
Pojawiają się przesłanki, że prezydent USA Donald Trump może szukać wyjścia z wojny z Iranem, gdyż szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść Irańczyków.
Pamiętajcie, Irańczycy nie muszą pokonać USA, żeby wygrać tę wojnę. Wystarczy, że utrzymają się przy władzy i będą afiszować się z wezwaniem prezydenta USA Donalda Trumpa do zmiany reżimu w ich kraju.
Im dłużej ta wojna się przeciąga, tym większe prawdopodobieństwo, że Iran lub któryś z jego sojuszników zaatakuje w sposób, który wpłynie na nas wszystkich. Cyberatak. Atak terrorystyczny. Coś. Trump o tym wie. To nie będzie dobre dla jego partii w przyszłości, zwłaszcza jeśli nie uda mu się doprowadzić do zmiany reżimu, której on i jego neokonserwatywny gabinet wojenny tak rozpaczliwie pragną.
Gdy wojna zbliżała się do dwunastego dnia, Trump we wtorek powiedział, że wkrótce się zakończy. Pojawiły się doniesienia, żeprzedstawiciele Chin, Francji i Rosji zwrócili się do walczących stron z prośbą o zawarcie porozumienia o zawieszeniu broni.
Trump zdaje się nie zdawać sobie sprawy, że jego przeciwnik w wojnie, Iran, ma prawo głosu w kwestii jej zakończenia. Zaś irański reżim nie ma zamiaru odwoływać wojny po 12 dniach ataków ze strony amerykańskich sił zbrojnych i mimo nich wciąż utrzymuje władzę w 92-milionowym kraju.
Dlaczego Twój dom nie ma duszy? Błędy w designie. Polscy Kreatorzy Architektury – Leszek Kalandyk
Stanowisko Iranu zostało wyjaśnione przez jego wiceministra spraw zagranicznych Kazema Gharibabadiego, który we wtorek oświadczył:
„Nawet jeśli [USA i Izrael] poproszą o zawieszenie broni, musi to nastąpić, gdy Iran będzie pewien, że nie zaatakują ponownie i weźmą odpowiedzialność za swoje działania. Nie mogą po prostu przyjść do nas i powiedzieć o zawieszeniu broni, a my na to: OK”.
Gharibabadi dodał: „Mamy przewagę. Ich plany zawiodły i nie osiągnęli celów. Iran poważnie zaszkodził Izraelowi i Stanom Zjednoczonym. Spójrzmy na stan światowej energetyki i globalnej gospodarki. Mamy przewagę i to my zadecydujemy, kiedy wojna się skończy”.
Nie wygląda to na reżim, który chyli się ku upadkowi.
To przeczy wszystkiemu, co mówią Biały Dom i Pentagon. Instytucje te wmówiły nam, że wojna postępuje dokładnie tak, jak zaplanowano, że reżimowi irańskiemu wkrótce skończą się rakiety i drony, że jego marynarka wojenna została zdziesiątkowana i jedyne, co im pozostało, to wyjść ze swoich bunkrów i pomachać swoimi małymi białymi flagami. Jednak nic takiego się nie wydarzyło i nic takiego nie wydarzy się w najbliższym czasie.
Morał tej historii powinien być jasny dla każdego, kto ma oczy do patrzenia i uszy do słyszenia. Nie wierzcie w to, co słyszycie od rządu USA ani jego przywódców. Nie wierzcie w to, co słyszycie z zachodnich mediów. Ta sama kompilacja gaslighterów okłamała nas w sprawie COVID-19. Kłamali o swoich prawdziwych ambicjach podczas kampanii wyborczej w 2024 r., kiedy powiedziano nam, że nowa administracja położy kres niekończącym się wojnom na Bliskim Wschodzie.
Kłamali nawet na temat celów tej nowej wojny, twierdząc, że ma ona położyć kres irańskiemu programowi nuklearnemu, programowi rakietowemu i wsparciu dla terroryzmu, i że wszystko, co musimy wiedzieć jako łatwowierni obywatele Ameryki, to że oznacza to „krótkoterminowe cierpienie w zamian za długoterminowe korzyści”. Media powtarzały tę mantrę do znudzenia, najwyraźniej wszystkie czytały ten sam rządowy scenariusz, niczym zaprogramowane roboty.
Dlaczego ktokolwiek nadal wierzy w to, co mówią ci ludzie?
Co ciekawe, nigdy nie powiedzieli, na czym będzie polegał ten „zysk”, ani kto go osiągnie. Powinno być już oczywiste, że jedynymi, którzy odniosą wielkie korzyści finansowe, będą duże korporacje w kompleksie wojskowo-przemysłowym, podczas gdy my, ludzie, doświadczymy całego bólu. Ten ból zostanie rozdysponowany w formie znacznie wyższych cen benzyny do zasilania naszych samochodów, co ograniczy naszą swobodę przemieszczania się, a także wyższych cen żywności i wyższych stóp procentowych kredytów hipotecznych oraz rosnącego długu publicznego, ponieważ wojna musi być finansowana, gdy jest prowadzona z pieniędzy, których nie mamy. Innymi słowy, wszystkie korzyści z wojny trafią do kieszeni bankierów i megakorporacji, które produkują bomby i które otrzymają rządowe kontrakty na odbudowę wszystkiego, co zostało zniszczone przez bomby.
Teraz kłamią na temat tego, jak dobrze toczy się wojna.
Jakie są prawdziwe cele tej wojny, poza dalszym wzbogacaniem się wspomnianych miliarderów? Uważam, że chodzi o sianie chaosu i zniszczenia oraz stworzenie podwalin pod nowy porządek świata – porządek bardziej sprzyjający miliarderom i ich sługusom, w którym nie będą musieli się już martwić, że ludzie tacy jak my będą się wymądrzać o ich korupcji i oszukańczych obietnicach wyborczych.
Stary porządek dobiega końca. Globalistyczne elity władzy potrzebowały Donalda Trumpa, który by go dokończył i dał im czystą kartę, na której powstanie nowy porządek złożony z inteligentnych miast i inteligentnych sieci energetycznych, działających w oparciu o technologię 6G i bezlitośnie gromadzących dane z każdego aspektu naszego życia. „Z chaosu wyłania się porządek” – głosi intrygujące umysły Illuminati i to właśnie ten scenariusz jest dziś realizowany w Waszyngtonie.
Nowy porządek globalny będzie gorszy od obecnego; wiemy to na podstawie tego, co już nam powiedzieli. Ludzie tacy jak Klaus Schwab i Larry Fink, którzy, nawiasem mówiąc, są przyjaciółmi Trumpa, powiedzieli nam, co będzie dalej. Powiedzieli nam, że po III wojnie światowej czeka nas rozbudowana siatka inwigilacyjna.
Wszyscy mówili o tym dość otwarcie. Siatka nadzoru oparta na sztucznej inteligencji, która będzie oznaczać i śledzić każdego człowieka na planecie, a kolejny krok w rozwoju siatki nadzoru, jak ostrzegał izraelski futurolog i historyk Yuval Harari, będzie „podskórny”. – Taki jest plan, wraz z cyfrową/programowalną walutą opartą na blockchainie, która zapewnia „niemal idealny zapis każdej transakcji” w czasie rzeczywistym – powiedziała Pippa Malmgren na Szczycie Rządów Świata kilka lat temu.
Zanim uruchomią ten nowy cyfrowy system finansowy z towarzyszącą mu biometryczną identyfikacją cyfrową, muszą doprowadzić do całkowitego zamknięcia i spalenia starego systemu. Nie ukrywają przed nami celu. Oczywiście wiedzą, że niewielu zwracało lub nadal zwraca uwagę na te oświadczenia, wygłaszane na często mało znanych spotkaniach, których media głównego nurtu unikają. Wolą trzymać się każdego słowa oszusta pokroju Donalda Trumpa.
Muszę przyznać, że jestem głęboko rozczarowany postawą konserwatywnych, „alternatywnych” mediów. Nie przedstawiły one żadnej sensownej alternatywy dla korporacyjnych mediów głównego nurtu, jeśli chodzi o wojnę z Iranem. Niemal wszystkie główne konserwatywne media kibicują wojnie, unikając zadawania trudnych pytań i w zasadzie chroniąc administrację i ukrywając jej kłamstwa na temat przyczyn ataku i jego przebiegu.
Iran pod ostrzałem. Czy to początek globalnej eskalacji?
Dlatego niezależne media są tak ważne. Mali, całkowicie niezależni reporterzy, którzy nic nie są winni żadnemu bankowi, żadnemu miliarderowi, żadnemu rządowi, obiecującemu dostęp do swoich przywódców. To zawsze wiąże się z kompromisem: jeśli będziemy tylko podążać za oficjalną narracją, ignorując prawdę, możemy zachować dostęp do przywódców rządowych i utrzymać napływ darowizn od ludzi, którzy uwielbiają być okłamywani.
Mając to na uwadze, przyjrzyjmy się temu, co udało się osiągnąć w ciągu pierwszych 12 dni tej wojny pod przewodnictwem Donalda J. Trumpa.
- Zdestabilizowaliśmy cały Bliski Wschód.
- Daliśmy naszym sojusznikom z państw Zatoki Perskiej powody do kwestionowania naszych celów, motywów i prawdziwych lojalności. Mówimy, że chcemy pokoju, ale jaki jest plan jego faktycznego osiągnięcia? Czy to oni mogą być następni w polu widzenia Trumpa?
- Zniszczyliśmy kraj i prawdopodobnie całą 5000-letnią cywilizację.
- Stworzyliśmy niewyobrażalny ból serca, atakując, najwyraźniej przez pomyłkę, szkołę podstawową w południowym Iranie, w wyniku czego zginęło 175 uczennic i ich nauczycieli. Senator John Kennedy, republikanin z Luizjany, publicznie przeprosił za niefortunny atak rakietowy, ale Trump jak dotąd odmawia ujawnienia prawdy o tym, co się stało.
- Zniszczyliśmy irański arsenał rakiet balistycznych, ale można go odbudować na bieżąco w irańskich podziemnych fabrykach.
- Zabiliśmy Najwyższego Przywódcę Iranu, ale reżim wciąż trwa. Teraz jego syn jest u władzy, a my daliśmy mu całą motywację świata, by się na nas zemścił, zabiwszy jego ojca, żonę i czteroletnią córkę. Co by się stało, gdybyśmy mieli niepopularnego prezydenta, powiedzmy Joe Bidena, a jakaś obca potęga, powiedzmy Chiny, wkroczyłaby, naruszyła naszą przestrzeń powietrzną, naruszyła naszą suwerenność i zamordowała naszego niepopularnego prezydenta, a następnie zażądała, by jego następca został zatwierdzony przez nich, przez tę zewnętrzną potęgę? Myślę, że zjednoczyłoby to naród amerykański przeciwko tej obcej potędze jak nic innego wcześniej.
- Iran zamknął Cieśninę Ormuz, co doprowadziło do całkowitego wstrzymania globalnego przepływu ropy naftowej. Jeśli sytuacja ta potrwa dłużej niż kilka tygodni, doprowadzi to do ruiny światowej gospodarki.
- Nawet nie wspomniałem o tym, co jeśli jakaś kombinacja Chin, Rosji i/lub Korei Północnej zaangażuje się po stronie Iranu jeszcze bardziej niż dotychczas… To przeniosłoby skalę zniszczeń na zupełnie inny poziom.
Wiele wskazuje na to, że Trump może zacząć zdawać sobie sprawę, że po raz kolejny dał się nabrać swojemu wewnętrznemu kręgowi neokonserwatywnych przyjaciół i doradców. Te same bagienne stworzenia, które ślubował oczyścić, postanowił wzmocnić. Teraz kosztuje go to prezydenturę.
Mówiłem to już wcześniej i powtórzę raz jeszcze. Trump to niszczyciel. Nie pozostawia po sobie niczego, co miałoby autentyczną wartość. Tylko puste hasła i deklaracje, po których następują płytkie proklamacje „zwycięstw”, które nie pokrywają się z faktami. Zanim opuści urząd, amerykańska republika prawdopodobnie będzie w ruinie. Dlatego pozwolono mu wygrać w 2024 r. Globalistyczne elity władzy potrzebowały kogoś, kto by zamknął konflikt, kogoś, kto by go dokończył, kogoś, kto mógłby dobić to, co pozostało z republiki, która wisiała już na włosku po katastrofach Trumpa związanych z COVID-19 i czterech latach katastrofy znanej jako Joe Biden.
Zdaję sobie sprawę, że moja perspektywa nie zapewni mi żadnego konkursu popularności. To, co mówię w tym miejscu, nie znajdzie oddźwięku w uświęconych salach głównego nurtu. W dużej mierze brakuje tego w alternatywnych mediach. Większość z nich zbyt boi się kosztów, jakie może przynieść im sprzeciwienie się tej administracji. Podążanie za stadem przynosi pieniądze. Odrzucam tę ścieżkę. I masz prawo odrzucić moją analizę. Możesz ją zignorować, możesz mnie obrzucić błotem w komentarzach. Jednak zobaczmy, co zostanie powiedziane o tej wojnie i jej głównodowodzącym za dwa lub trzy lata, kiedy rezultaty będą trudniejsze do zaprzeczenia, a schemat zniszczeń stanie się wyraźniejszy, prowadząc aż do roku 2020 i katastrofalnych blokad związanych z COVID-19 oraz gorzkich owoców operacji Warp Speed [amerykańska inicjatywa publiczno-prywatna, uruchomiona w 2020 r. w celu przyspieszenia prac nad szczepionkami i lekami przeciw COVID-19 –przyp. red.], a następnie krwawych wojen, budowy ogromnych centrów danych AI służących interesom państwa policyjnego i nieudanych operacji zmiany reżimu. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych polityk jest śmierć, zniszczenie i depopulacja.
Artykuł Jak wyjść z tego „zwycięstwa” pochodzi z serwisu GF24.pl.
