Добавить новость
123ru.net
World News
Март
2026
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29
30
31

Top 10 (12-18.03)

0

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.

Reklama

Autor wpisu: Reyvan do newsa: Przełamanie, wygrana, radość, koncentracja, jeden cel, wspólna feta. Zagłębie – Lech 0:1

„Ufffff. Ledwo, ale Lech się w drugiej połowie doczołgał. Nie dało się w ogóle na to patrzeć w drugiej połowie w wykonaniu Lecha. Dobrze że Ishak skorzystał z pierwszej okazji jaka się trafiła, bo tem mecz skończyłby się co najwyżej remisem.

I nie kupuję tutaj tłumaczenia że to środowy mecz ich tak wypompował. Lech po prostu tak generalnie wygląda. To jest znów deja vu, z ubiegłego sezonu, gdzie w pierwszych połowach, było jako tako, a drugie to były generalnie słabiutkie występy. Dziś wygraliśmy, ale z taką grą przeciwko takiej Jagiellonii, nie ma co marzyć, o pozytywnym rezultacie, bo w to że przerwa reprezentacyjna przyniesie jakieś zmiany w postawie całego zespołu nie wierzę.

Oni są bez formy jako tako, dziś na boisku w zasadzie można chyba wyróżnić Mońkę w zasadzie, i strzelca, gola. Ali tło, Palma mizeria. Walemark jeden strzał z dystansu poza tym nic. Rodriguez pchanie się w niepotrzebne dryblingi i straty.
W obronie znów zabawa z piłką w polu karnym, znów zabawa w wyprowadzanie przez tysiąc podań, po czym ostatnie albo niecelne, albo strata, albo przedłużenie do nikogo. Mnóstwo przegranych drugich piłek i przebitek, gdzieś pod koniec spotkania dopiero Bengtsson się obudził i dwa razy w ciągu dwóch sekund coś wygrał. Agnero to w ogóle szkoda gadać co zrobił w tej sytuacji, jaką miał pod koniec meczu.
Z taką grą, mimo dzisiejszego zwycięstwa, nie ma co myśleć o MP, trzeba to sobie jasno uświadomić.”

Autor wpisu: jerry21 do newsa: 5 szybkich wniosków: Zagłębie – Lech 0:1

„1. Mamy to! Byłem pewien wygranej i cieszę się, że to się sprawdziło. Nasi potrafili się zmobilizować po ostatnich porażkach. Dogoniliśmy Lubinian i jesteśmy nadal w grze o majstra.
2. Pierwsza połowa była zbliżona w naszym wykonaniu do tej z wyjazdu w Kielcach. Mieliśmy pełną kontrolę i szkoda tylko, że nie zdobyliśmy drugiej bramki ( Gholizadeh! ). Drużyna tym razem była bardziej zdeterminowana niż w meczu w Łodzi. Tym razem było widać, że nam zależy na wygranej. W drugiej połowie było już gorzej, doszło zmęczenie po czwartkowym spotkaniu. Jednak nasi grali bardzo mądrze i pragmatycznie.
Gospodarze mimo optycznej przewagi nie potrafili stworzyć sobie czystych sytuacji.
Mimo tego nerwówka była do samego końca.
3. Ten sezon jest taki, że mimo licznych wpadek nadal jesteśmy w czołówce i wciąż liczymy się w grze o najwyższe cele. Tabela jest strasznie spłaszczona. Wciąż wiele drużyn jest w grze o puchary i wiele walczy o utrzymanie. W polskiej ekstraklasie wygrywa się zaangażowaniem i determinacją. Stąd tak często zespoły walczące o utrzymanie potrafią pokonać drużyny z czołówki.
Nie ma zespołu, który byłby zdecydowanie najlepszy i potrafił zwyciężać samą jakością.
Kolejorz też nie jest takim zespołem niestety.
Do każdego rywala musimy podchodzić na 100% żeby w maju cieszyć się z mistrzostwa.
4. Takie wygrane budują mental i morale zespołu. Widziałem jak nasi cieszyli się w szatni. Na stołach nie tańczyli, więc chyba dobrze Redakcjo?
Chyba trochę radować i cieszyć się mogą, prawda? No byle nie za długo, bo w czwartek znów gramy.
Co do ocen indywidualnych… Podobała mi się gra obu naszych stoperów. Także Pereira dziś nie odstawał. Kozubal miał kilka ważnych przechwytów i można go pochwalić. Rodriguez znów chaotyczny, zanotował kilka poważnych strat, ale miał udział przy golu. Nieźle zagrał Walemark. Gholizadeh dobry w pierwszej połowie i niewidoczny w drugiej. Choć sama jego obecność sprawia, że rywale muszą go mieć na oku. Ishak to ciężka harówa na całym boisku i to co do niego należy czyli wykończenie akcji ( gol )
Więcej oczekiwałbym po zmiennikach…
5. Teraz rewanż z Szachtarem. Czyli formalność, bo tu na cud nie liczę.
A potem Termalica. Mecz -pułapka. Wiem, że większość już dopisuje nam 3 punkty, jednak przestrzegam przed takim myśleniem. Wielu pewnie myśli, że walniemy im 4-5 bramek. Nie!
Będziemy po czwartkowym spotkaniu a oni wypoczęci. Po drugie ustawią tzw. autobus i okopią się. Nasi muszą pamiętać, że każdy mecz trzeba wybiegać! Na stojąco nie wygra się z nikim. Musi być pełne zaangażowanie. Jeśli nie to wtedy to co zdobyliśmy w Lubinie możemy stracić z Termalicą. Pamiętajmy o tym.”

Autor wpisu: yarek76 do newsa: 5 szybkich wniosków: Zagłębie – Lech 0:1

„Tak jak zauważyli to inni już wcześniej, ponownie Lech zagrał dwie różne połowy.
Na pewno warto podkreślić fakt, że praktycznie w każdym meczu na wiosnę Lech ma większą liczbę przebiegniętych km, więc pomimo grania do tej pory na 3 frontach, nie widać tego, żeby od 80-tej minuty piłkarze „oddychali rękawami” i słaniali się na boisku.
Cały czas martwi brak powtarzalności w rozegraniu dwóch choćby zbliżonych połów. W Kielcach i Lubinie Lech gra świetne pierwsze połowy a w drugich oglądamy zupełnie inną drużynę. Nawet we wczorajszym meczu komentatorzy C+ podkreślali, że w pierwszej połowie Lech rozgrywał akcje po kilkadziesiąt sekund a w drugiej połowie kończyło się to najczęściej po kilku sekundach… Nie wiem czy to brak koncentracji czy motywacji, warto pewnie byłoby nad tym popracować, tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, iż po marcowej przerwie na kadrę Lech będzie już grał tylko w ekstraklasie więc będzie miał sporo czasu na przygotowanie się do każdego kolejnego meczu. Skoro piłkarze nie wyglądają na „zajechanych” to jest szansa na poprawienie jakości gry i oby tak się właśnie stało.

Widać, że asystent Sindre cały czas jest jeszcze w pracy i w trakcie przerwy spowodowanej odpaleniem rac intensywnie rozmawiał z piłkarzami, zatem sztab trenerski najwyraźniej (i co cieszy) nie odpuścił sezonu i mentalnie nadal jest w Lechu.

Słuchałem wczoraj wypowiedzi byłego bramkarza Majdana, który stwierdził, że jeśli Lech zdobędzie MP to on nie wyobraża sobie, żeby trener NF nie pozostał na kolejny sezon w Poznaniu. Z całym szacunkiem dla wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia na temat piłki nożnej, ja jednak wyobrażam sobie scenariusz bez obecnego sztabu trenerskiego. Z pewnością trzeba będzie przeanalizować pracę trenera NF ale już teraz wiemy, że jego najważniejszego asystenta po sezonie nie będzie. Nie wiem jak bardzo praca Sindre jest kluczowa dla Lecha, ale obawiam się, że jego wkład w przygotowywanie drużyny do meczów jest spory, więc sam trener NF może dalej sobie nie poradzić. Poza tym gdyby Lech bardzo chciał pozostawić obecny skład trenerski, to z pewnością zrobiłby wszystko (a przynajmniej tak mi się wydaje), żeby Sindre nie podpisywał kontraktu z nowym klubem i żeby nie odchodził po sezonie. Na pewno trzeba zrobić dokładną analizę tego, skąd się biorą tak długotrwałe urazy poszczególnych piłkarzy. O ile bez Hakansa Lech sobie spokojnie radzi, o tyle brak Radka Murawskiego w formie i w zdrowiu jest widoczny na boisku. Oczywiście to nie jest tak, że bez niego Kolejorz nie istnieje, nie przeceniam roli jednego piłkarza, ale jednak był on dość istotnym ogniwem drużyny i jego praca na boisku była ważna dla Lecha. Bardzo długo leczyli się też Ali czy Walemark i o ile ten pierwszy wrócił na wiosnę do dobrej dyspozycji (choć do swojego najlepszego czasu w Lechu mu jeszcze brakuje) o tyle ten drugi nadal „szuka” formy a przynajmniej ja tak to widzę.

Nie wiem czy zmiana Gumnego na Joela to dobry pomysł, bo jednak Gumny w rundzie wiosennej miał sporo dobrych występów, a Joel nie prezentuje się na takim poziomie, do jakiego nas przyzwyczaił. Owszem jest sporo wrzutek Joela w pole karne a przeciwko Szachtarowi miał asystę, ale jednak w grze obronnej widać u niego w tej rundzie sporo „niedociągnięć”. Można pewnie różnie oceniać pracę sędziów w tym meczu, ale jednak Nalepa powinien za swoje faule wylecieć już w pierwszej połowie meczu. Z kolei kartka dla Moutinho chyba była niezasłużona a skoro to 4 w tym sezonie to być może Lech zrobi odwołanie od tej decyzji, wydaje się, że są podstawy do uzyskania anulowania tej kartki. Z pewnością formacja obronna zasługuje na pochwały, choć oczywiście i Mońka i Milic popełniali drobne błędy, ale całościowo gra w obronie była co najmniej dobra. Niezbędne jest utrzymanie w zdrowiu Milica do końca sezonu, bo w duecie z Mońką dadzą Lechowi większe szanse na solidne podstawy defensywy w połączeniu z uważną grą Mrozka.

Cieszy przełamania po 3 przegranych meczach i to od razu na zero z tyłu. Trudno powiedzieć, jak w czwartek zagra rywal i czy jest szansa na coś więcej niż ugranie remisu, bo to z pewnością będzie cenne dla Lecha choćby w kontekście punktów rankingowych klubowych. A minimalna wygrana byłaby już kapitalną sprawą. Jednak zamiast walki do upadłego w czwartek trzeba mocno też mieć z tyłu głowy kolejny domowy pojedynek w lidze. To że Termalica jest na ostatnim miejscu nie oznacza, że przyjadą do Poznania na wycieczkę. Tabela wygląda jak wygląda i nawet dla ostatniej drużyny seria 2-3 zwycięstw mogłaby pomóc w podjęciu walki o utrzymanie się i oby Lech nie zlekceważył meczu i nie pomógł w tym rywalowi. Cieszy wygrana i to, że Lech cały czas jest realnie w walce o obronę tytułu MP. Przed Lechem jeszcze dwa mecze z maratonu gier co 3-4 dni a później będzie można najprawdopodobniej skupić się już tylko i wyłącznie na ekstraklasie.”

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Plusy i minusy: Lech – Szachtar 1:3

„Tak już na spokojnie. Mam wrażenie, że po raz kolejny Lech ten mecz położył taktycznie. Wydawało się po już nastych takich meczach, że Frederiksen nauczył się na błędach. Że z lepszymi trzeba zagrać mocno pragmatycznie i wyczekać swoje szanse. Tymczasem, chyba ta iście bokserska wymiana ciosów z Rakowem rozochociła duńczyka. Wrócił do starych przyzwyczajeń. Ale Szachtar to nie Raków. A LKE to nie Ekstraklasa. Już wystawienie Pereiry w składzie było pierwszą wskazówką, że będą ciężary. W aktualnej formie mr. Wrzutka, obroną się nie przejmuje, w naszym polu karnym jest wielkim zapalnikiem. W tym polu karnym, którego nie możemy ogarnąć od początku sezonu. Za to w ofensywie zazwyczaj potrafił coś wrzucić na nos. Jeśli jednak porównać plusy z minusami wystawienia Pereiry bez formy. To nie nijak nie wychodzi to na plus. Nie wiem czym spowodowana była taka decyzja. Ale jeśli jest tylko i wyłącznie czysto sportowa. To była zwyczajnie słaba. Przydałby nam się ktoś do przepychania jak ostatnio nabity Gumny. Wspierający grę z tyłu. Zimny Duńczyk raz po raz jak bumerang wraca do swoich „widzimisię” na czym Lech tylko cierpi. I być może znowu zagramy 2-3 spotkania gdzie Lech się cofnie, zagra na skupieniu, żeby potem w kluczowym meczu wrócić do grania „swojego” dokładając do tego pomysły, że wróci Skrzypczak. Periera poda w poprzek albo Gurgul potknie się o własne nogi i katastrofa gotowa. Od tamtego sezonu apelowałem. Lech jest źle skomplementowany. Niczym ten koń z memów. W ofensywie świetne skrzydła jak na tę ligę, z mocną ławką rezerwowych. Za to w obronie musimy męczyć się Gurgulem bo nie ma kto wejść. W środku wchodzi Ouma. Który w normalnych warunkach już byłby pożegnany do swojego klubu. Rozdźwięk jest zbyt mocno widoczny.”

Autor wpisu: Kaktus108 do newsa: Wystaw oceny po Zagłębie – Lech

„Arcyważne zwycięstwo, przy porażce Jagi był to zasadzie mecz o 9 punktów.
Pierwsza połowa naprawdę solidna, Zagłębie było bezradne. W tym okresie jeden z lepszych meczów w tym sezonie rozgrywał Kozubal, zupełnie inny zawodnik niż np.z Szachtarem. Powinniśmy prowadzić 2:0 po akcji, którą miał kończyć książę Persji, byłby większy spokój.
W przerwie Ojrzyński zapewne trochę pokrzyczał w szatni i gospodarze wyszli odmienieni na 2 połowę. Może nie tworzyli klarownych sytuacji, ale dusili nas jak potrafili. My stanęliśmy jakby mecz się wygrał w pierwszej połowie. Zaczęły się mnożyć starty we wrażliwych strefach, nie potrafiliśmy wymienić trzech składnych podań, prawie nie wychodziliśmy z połowy. Lech nie może tak grać, straciliśmy w tym sezonie za dużo punktów właśnie przez taką niedokładność i straty we własnej tercji..
Osobny akapit dla Mońki. Niesamowicie się rozwinął, pamiętam go ze sparingów przed sezonem. To były występy, za które nie zasługiwał nawet żeby trenować z pierwszym zespołem. Dzisiaj poza dwoma sporymi błędami przy wyprowadzeniu grał bardzo dobrze, nawet mądrze faulował w doliczonym czasie. Oby jak najdłużej trzymał taką formę a koledzy niech do niego równają. Są też niestety indywidualne minusy. Rodriguez po paru lepszych występach wrócił do ustawień fabrycznych. Jeździec bez głowy, z masą strat. Agnero, który nie bardzo wie co zrobić z piłką. Fajnie, że strzelił z Rakowem, ale znów pracuje na pogordszenie opinii.”

Autor wpisu: Tetryk78 do newsa: Śmietnik Kibica

„Czwarty tom powieści Jaroslava Haška „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” nosi tytuł „Po przesławnym laniu” i tak mi się właśnie dziś nastrój kształtuje. Wczoraj było dużo emocji, większość w sumie negatywnych niestety. Spotkanie z Szachtarem jak dla mnie wyjaśniło kilka dyskusji, które wyżej tu się toczyły.
Po 1. wyjaśniło dobitnie, że jeśli Lech ma poważnie myśleć o grze w Europie to nie wystarczy patrzeć na „rankingi” punkty i podniecać się tym, że za sezon MP zagra w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Co z tego? Z punktu widzenia Lecha trzeba zdobyć to MP, potem przejść tę rundę eliminacyjną i jak dla mnie fajnie by było by w tej LM nie dostawać samych „batów”. Niestety, napiszę kolejny raz – aby wyjąć kasę trzeba ją włożyć – zatem bez piłkarzy jakościowych a co za tym idzie albo drogich albo mega starannie wyscoutowanych nie ma co szukać w Europejskiej piłce. Na obecnym poziomie inwestowania w Lecha i scoutingu zostanie nam podniecanie się ligowym etapem „europejskiej ligi pasztetowej” (tak to jest 3cia liga!).
2. Status naszych „gwiazd”. Trwa tu dyskusja czy wykupić czy nie Palmę. Nie rozumiem tego fenomenu – zawodnik przychodzi i gra na początku faktycznie dużo lepiej niż „przeciętna”, widać pewne braki w mentalu ale widać też ochotę do gry i pewną zadziorność. Nawet pozwala ona wybaczyć łapanie głupich kartek. I co się dzieje dalej? Po pół roku to cień tego zawodnika. Czy to przygotowania zimowe w Lechu zniszczyły jego umiejętności czy raczej doszedł do wniosku, że po co ostawać, lepiej zostać kolejnym przeciętniakiem i wyjść po sezonie z ekstraklapy do może nieco lepszego klubu i tam pokazać co się umie? Tak czy tak nie wydałbym w tej sytuacji 4mln by został on w Lechu. Druga dyskusja to czy przedłużyć kontrakt z Alim? Ali to taki nasz fenomen i koronny argument Rutek-bandy. Wykupiliśmy go za 1.8mln to BYŁ rekord i jesteśmy dumni i bladzi. I faktycznie – Ali wygrał nam kilka spotkań. Ale połowę czasu spędzonego w Lechu spędził lecząc kontuzje. Zatem to już wg mnie sygnał, że coś znów poszło nie tak. Nie jest to aż taki wirtuoz by warto było płacić mu za leczenie się po to by grając gdy akurat będzie zdrowy wygrywał wszystko co się da w stylu galaktycznym. Lekko odstaje „na plus” od ligi ale widać, że albo mecz mu „leży” i wtedy potrafi przechylić szalę na korzyść Lecha albo gdy rywal go „spacyfikuje” , bo Ali nie jest silny fizycznie i przesadnie szybki, zaczyna się frustracja i pewna nerwowość. W meczu z Szachtarem było widać, że próbował „czarować”. Tylko, że czary ma na poziom ekstraklasy a nie Europy i prędko widać było strach w oczach i dostosowanie się do poziomu drużyny – podania „na alibi”, brak dokładności itp. Zatem jak dla mnie – owszem, na ligę pożyteczny zawodnik ale nie na gwiazdorskim kontrakcie – a obawiam się, że bez takiego to raczej u nas nie zostanie. Może tu podpadnę ale ze skrzydłowych, o których pozostaniu bądź odejściu się dyskutuje najbardziej przemawia do mnie Tofik – on zna swoje miejsce w szeregu, do tego wie , że nie jest wirtuozem ani gwiazdą. Ale ma dużo więcej siły czego w Lechu brakuje, ma przyspieszenie i taki „ciąg” na bramkę i jakaś taką bezczelność chęci gry bez kompleksu. Oczywiście, wiele mu brakuje technicznie by z tych przymiotów robić super użytek ale nie kosztuje tyle co w/w i może można go jeszcze czegoś nauczyć? Także w naszym ataku brakuje czegoś – król jest coraz starszy i to już widać. Haruje w ataku i obronie ale już widać, że przez to czasem jest spóźniony i zbyt wolny by być tam gdzie powinien. Przyszedł Yannic i raczej to nie jest kandydat by zastąpić Ishaka. Wczoraj w meczu było wyraźnie widać, że nie umie w dobrym momencie wyjść do pressingu i czekał na gest króla, który pokazywał mu „teraz”. To powoduje kilka sekund opóźnienia i już przez to jest nieskuteczne. Może to zawodnik „na przyszłość” ale dość odległą. A Lech potrzebuje zmiennika „na już”.
3. To prorokowany wcześniej brak 6stki, który odbija się już czkawką. Ustawianie na tej pozycji Kozubala to krzywda dla zespołu oraz tego zawodnika. Na 6kę musisz mieć zawodnika szybkiego, silnego i zadziornego. Wejście Oumy wyjaśnia też jego przydatność dla Lecha – by nie pastwić się nad nim więcej nie napiszę.
Reasumując mecz wczorajszy obnażył jasno kilka spraw. Pokazał nam miejsce w szeregu, wyjaśnił jakie to „gwiazdy” mamy i co robią z nimi zawodnicy z klubu klasy Europejskiej. Udowodnił, że bez silnych walczaków, którzy bez strachu przykryją brak umiejętności walecznością i sportową agresją nie zrobimy nic z klasowym rywalem (ten strach w oczach naszych piłkarzy – dla mnie to był wstyd). Tylko czy SSO czegoś się „nauczy” czy ciągle będzie „się uczył”? Każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Mieliśmy być gotowi by grać na trzech frontach, z dwóch już odpadliśmy i słabym stylu. Czy teraz choćby na jednym coś zdziałamy?”

Autor wpisu: Bart do newsa: Oko na grę: Bartosz Mrozek

„Mrozek oczywiście mógł zrobić więcej przy pierwszym golu. To nie był trudny strzał do obrony. Za tę bramkę odpowiada jednak cała drużyna, zaczynając od Ishaka. W tej akcji wszystko można było zrobić lepiej. Zaczęło się od straty Ishaka, który za długo holował piłkę i za łatwo ją stracił, po stracie Mońka za łatwo dał się przepchnąć, a reszta drużyny za wolno wracała do obrony. Tej bramce można było zapobiec przy kilku etapach akcji. Za trzeciego gola bym tak Mrozka nie winił. To był sytuacyjny strzał z bliska po bilardzie w polu karnym, a piłka siadła idealnie przy słupku i Mrozek i tak nie zdążyłby tam dolecieć. No chyba, że mógł się ustawić bliżej środka bramki, żeby być bliżej dalszego słupka, o ile szkoła bramkarska przewiduje takie ustawienie. Tego jednak nie wiem, bo nie znam się na meandrach sztuki bramkarstwa.

Najsmutniejsze jest jednak, że chociaż po Szachtarze było widać wysoką jakość, to oni niczego groźnego nie wykreowali i sami sobie strzeliliśmy te bramki. Pierwszy gol był po stracie i braku asekuracji i powrotu do obrony. Drugi gol był po bilardzie w obronie i pierdołowatym wybiciu Pereiry. Trzeci gol był po stracie i braku asekuracji i powrotu do obrony. Pisałem przed meczem, że zadziwiło mnie wystawienie Pereiry i ta decyzja może się okazać błędem. Tak niestety się stało. Co z tego, że przy golu Ishaka zaliczył fajną asystę, skoro był zamieszany w utratę wszystkich trzech bramek. Przy pierwszym golu wracał do obrony truchtem i tylko się przyglądał. Przy drugim golu wybił piłkę pod nogi rywala. Przy trzecim golu stanął i przyglądał się akcji, zamiast próbować doskakiwać i blokować piłkę zgraną głową na jego stronę. Wystawienie prawego obrońcy który nie potrafi bronić na mecz z ekipą z naprawdę jakościową ofensywą, mając w kadrze prawego obrońcę który lepiej broni i jest w formie, to była nierozsądna decyzja Frederiksena. Pereira może sobie błyszczeć w ofensywie w ekstraklasie gdzie nie gra przeciwko tak dobrym skrzydłowym, ale w pucharach z przeciwko lepszym ekipom te jego braki defensywne wychodzą. Ja wszystko rozumiem, że w nowoczesnej piłce wszyscy mają brać udział w fazie ataku i rola bocznych obrońców w kreowaniu sytuacji jest coraz większa. Czasem sobie jednak myślę, że może warto byłoby przywrócić starą zasadę, że obrońca ma przede wszystkim dobrze bronić.”

Autor wpisu: arturlag do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Szachtar 1:3

„Niespecjalnie mnie interesują Piotrkowe zachowania, bardziej to co pokazał wczorajszy mecz. A wczoraj okazało się, że ten projekt nie przyniesie oczekiwanych efektów ani właścicielom klubu ani nam wszystkim, czyli tym którym na Kolejorzu zależy najbardziej, chociaż nie czerpiemy z tego korzyści materialnych, a co więcej tracimy kasę i zdrowie przy okazji meczów, a często także ryzykujemy napiętą atmosferę w domu:-)

Czy Szachtar był do pokonania? Na pewno tak i to nie tylko dlatego, że nie wyszedł od początku w najsilniejszym składzie. Niestety by tego dokonać, trzeba być maksymalnie skupionym, wystrzegać się prostych błędów i przede wszystkim zagrać na maximum swoich możliwości. Nie muszę nikomu tu przypominać, że grając na full, mieliśmy na rozkładzie we wcześniejszych latach, mocniejsze drużyny niż Donieck. Niestety wczoraj zabrakło głównie tej pozytywniej energii i chęci zwycięstwa za wszelką cenę. Nawet mając piłkę na połowie rywala, nie bardzo wiedzieliśmy co z nią zrobić,a przede wszystkim zespół grał zbyt wolno, żeby osiągnąć efekt w postaci bramek. Rzucał się najbardziej w oczy brak klasowego rozgrywającego . O ile w naszej lidze da się grać i wygrywać bez kreatywnej dziesiątki, to wczoraj aż kłuł w oczy brak pomysłu na stwarzanie sytuacji bramkowych i w zasadzie jedyne zagrożenie było po wrzutkach Joela że skrzydła. Niestety te wrzutki nie sprawdzaja się na dłuższą metę nawet w Ekstraklasie, więc nic dziwnego że tak było i wczoraj. Mina Freda dobitnie pokazywała , że skoro jego plan na ten mecz ( o ile oczywiście miał plan) nie sprawdził się, to on już nic nie wymyśli i czeka jedynie na najniższy wymiar kary. Niestety z tym panem na ławce, na większy pułap już nie wskoczymy i należy mu po sezonie pięknie podziękować za Majstra albo nawet za dwa jeśli zdarzy się cud i zacząć szukać kogoś innego na ławkę trenerską. Ten Pan już swój sufit osiągnął i pod jego wodzą lepiej już nie zagramy a miejsce w historii klubu już ma. Wczorajszy mecz dał też odpowiedź na pytanie czy warto wykupić wypożyczonych graczy. Niestety Palma jest cieniem samego siebie sprzed kilku miesięcy i nawet jeśli jego dyspozycja jest w dużej mierze spowodowana ustawieniem na murawie z czy błędami sztabu szkoleniowego, to jednak gracz za niebagatelne jak na polskie warunki pieniądze, powinien prezentować wyższy poziom. To samo dotyczy Teofika – gdyby Górnik nam go jednak wcisnął to byłby to dobry interes chyba niestety tylko dla klubu z Zabrza. Ma szczęście w umowie wypożyczenia Oumy nie ma opcji wykupu bo bałbym się wtedy że ktoś jednak na taki pomysł w Kolejorzu wpadnie.

Zastanawiam się dlaczego wczoraj nie było tego przysłowiowego gryzienia trawy, skoro awans byłby dla wielu graczy sposobem na promocję w Europie i wychodzi mi na to, że Kolejorz rzeczywiście wpadł w dołek, co nie pozwala optymistycznie spoglądać w przyszłość. Jeśli w Lubinie też będzie łomot to wtedy będzie już na prawdę źle , a nie wiadomo na dodatek czy w klubie dalej nie mają nadzieji na awans i nie zobaczymy w lidze wielu rotacji w spotkaniu z liderem, bo gol Ishaka, fakt że Szachtar gra w Krakowie plus brak przepisu o bramkach zdobytych na wyjeździe, może dawać cień szansy na awans, tym bardziej że brazylijsko – ukraiński zespół po korzystnym rezultacie w Poznaniu, może zlekceważyć nas całkowicie i szybki gol sprawił, by że zrobiło by się ciekawie.”

Autor wpisu: Discovery do newsa: 5 szybkich wniosków: Zagłębie – Lech 0:1

„Jeszcze przed meczami z Górnikiem i Widzewem, wybiegając trochę w przyszłość to właśnie meczu z Lubinem obawiałem się najbardziej. Wszak parę tygodni wcześniej w tak napiętym grafiku remis brałem w ciemno. Brałem ponieważ liczyłem i wierzyłem, że spotkania z Górnikiem oraz Widzewem wygramy – niestety NF zamieszał w składzie czując zbliżającą się laksację. Całkiem niepotrzebnie bo ani Górnik, ani Widzew nie były w połowie tak straszne jak sobie je wyobrażano i były jak najbardziej do pokonania! Niestety w obliczu 3 porażek z rzędu /2 w lidze i 1 w LK/, zaczęło robić się nieprzyjemnie i żeby wrócić jak najszybciej na właściwe tory postrzeganie meczu w Lubinie zmieniło całkowicie optykę. Im bliżej było do spotkania coraz bardziej uświadamiałem się, że My to wygramy i nie ma co się łaskawie prosić tylko o remis, który w obecnej konfiguracji niewiele Nam dawał – tylko wziąć byka za rogi, dać sobie w baniak z autoliścia i bierzemy co swoje! Nawet przed meczem pisałem, że „Jak Fred nie zamiesza w składzie i nie będzie Skrzypczaka to powinniśmy to wygrać. Kilka chwil później dopisałem – Wygramy! Czuję to!”. No i wygraliśmy. W ogóle w dniu meczowym byłem już spokojny bo wiedziałem, że nic nam się nie stanie. Tym bardziej, że cały dzień spędziłem na odwiedzinach w szpitalu trzymając 94 letnią babcię za rękę, a kątem oka zerkając na telefon w którym po cichutku leciał mecz.

Lech wygrywając z lubińskim liderem pokazał coś więcej niż charakter, pokazał dojrzałość boiskową, pokazał zimne wyrachowanie i cwaniactwo, pokazał wolę walki taką jak z Rakowem, pokazał wyższy poziom sportowy, pokazał, że jednak – mimo wszystko chce zdobyć MP i że zasługuje na jego obronę. Tym meczem Lech dał wyraźny sygnał również innym drużynom, że to już nie są przelewki, a mecz z Widzewem to mały wypadek przy pracy, na który złożyło się kilka przyczyn; Natłok meczów, Varciniak oraz Skrzypczak! Ogrywając mocnego Lidera Ekstraklasy w delegacji na ich terenie to nie w kij dmuchał! Ta wygrana na pewno nie przeszła obok echa. Teraz to inne drużyny muszą się martwić bo jeśli ktokolwiek zacierał rączki i liczył, że Lech wpadł w wiosenny kryzys to się temu komuś ulało czkawką.

LK dla Lecha prawdopodobnie zaraz się zakończy, PP już popłynął Wisłą na Narodowy bez Nas natomiast reszta stawki aspirujących i chcących się liczyć, chcących Nam przeszkodzić dostała jasny i klarowny sygnał, że Lech na 9 kolejek jest współliderem /a za parę dni może być już samotnym liderem/ i tak łatwo nie odda MP, co więcej ma coraz to większą ochotę na jego obronę. Po samych zachowaniu werbalnym jak i niewerbalnym poszczególnych piłkarzy widać coraz bardziej że tych zawodników w tym roku samo pudło nie będzie zadowalać! I dobrze, bo w takiej sytuacji o samą motywację nie musimy się martwić. Jedyne na co możemy chuchać i dmuchać to to, żeby kontuzje omijały zawodników szerokim łukiem i jeszcze szerszym łukiem omijał Nas Marciniak od sędziowania Naszych meczów oraz personalne decyzje NF o wystawieniu Skrzypczaka do pierwszego składu. Jeśli to się uda ograniczyć do minimum to o wynik sportowy jestem spokojny, tak jak w zeszłym roku, gdzie już większość w lutym postawiła krzyżyk, a ja uparcie nie tyle co wierzyłem ale czułem, że zdobędziemy MP. W tym roku też tak może być.”

Autor wpisu: Kibic71 do newsa:

„Sam się zastanawiam, czy zabieram głos tylko wtedy, gdy przychodzą porażki, czy po prostu jest ich aż tyle. Przed spotkaniem z Szachtarem wydawało mi się, że mamy duże szanse. Pojawiały się wypowiedzi, że Szachtar jest lepszy, że rewanż w Krakowie i tak dalej – takie typowe „ble, ble, ble”.

Zastanawiam się jednak, czy to Lech zagrał tak słabo, czy może Szachtar tak bardzo się zmobilizował. Różnica poziomów momentami aż oślepiała i chwilami nie dało się na to patrzeć. Pamiętam wiele wypowiedzi, że nie ma co narzekać, bo przecież gramy na trzech frontach i Lech ma szansę na półfinał Ligi Konferencji, Puchar Polski, no i wreszcie mistrzostwo Polski. Minęły dwa miesiące i już wiemy, że nasze szanse były w dużej mierze iluzoryczne. Sami jesteśmy sobie winni. To my pompowaliśmy ten balonik nadziei. Pisaliśmy, że na wiosnę wrócą kontuzjowani zawodnicy i będziemy nie do pokonania.

Wrócili, ale zarówno oni, jak i ci, którzy grali cały czas, byli już jakby innymi zawodnikami. Często stawali się dla siebie nawzajem tłem. Zespół nie potrafił się skonsolidować, uzupełniać, brakowało odporności psychicznej i właściwie drużyna przestała być drużyną.
Wydawało się przecież, że to świetni zawodnicy. Palma, Walemark, Ishak, Gholizadeh, Ismaheel czy Bensson – to nazwiska, które miały dodać zespołowi jakości i blasku. Nasze wyobrażenia okazały się wyolbrzymione, choć nie wzięły się znikąd. Wczoraj Raków przegrał na wyjeździe jedną bramką z nie byle kim – z Fiorentiną. A przecież Lech potrafił Raków pokonać. Takie zastrzyki nadziei dostajemy co jakiś czas, choć niestety bardzo rzadko. Zasadniczy wniosek po wczorajszym meczu jest jednak taki, że poziom naszej Ekstraklasy wciąż jest bardzo słaby. Jako Polska tracimy punkty i szansę na wystawienie piątego zespołu w europejskich pucharach. Pytanie brzmi jednak: czy naprawdę warto wprowadzać piąty zespół? Przy takim układzie za zwycięstwo otrzymamy nie 0,25 pkt, lecz 0,20 pkt. Jeśli na przykład GKS Katowice zagra w Lidze Europy po teoretycznym zdobyciu Pucharu Polski, to ile punktów realnie może uzbierać? Piszę o tym w szerszym kontekście, bo patrzenie wyłącznie na pojedynczy mecz nie daje pełnego obrazu polskiej piłki – jej jakości, a może raczej jej mierności.

Współczuję władzom Lecha, które po sezonie będą musiały podjąć trudne decyzje personalne. Gwiazdy – bo za takie uważają się niektórzy piłkarze, a może i trener – w wielu przypadkach nadają się do wymiany, niezależnie od końcowego miejsca w tabeli. Zapewne nie będzie to w pełni możliwe z powodów ekonomicznych. A to z kolei może ustawić Lecha na kolejny sezon w pozycji przeciętności – przeplatanej od czasu do czasu meczami „rodzynkami”, które znów rozbudzą nadzieję i przyciągną kibiców na trybuny. Europa nam ucieka mimo ogromnych nakładów finansowych w klubach. Zarobki zawodników są wysokie, a wyniki wciąż słabe. Za chwilę reprezentacja zagra w barażach i tam również może przyjść rozczarowanie. Mój pesymizm nie wynika z charakteru, ale z wyników i osiągnięć naszych drużyn. Na koniec mam tylko jedną prośbę do zawodników i działaczy: nie niszczcie nadziei i zapału tysięcy kibiców (i nie piszę tu o tych, którzy byli wtedy w toalecie w Łodzi).”

Reklama




Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

The post Top 10 (12-18.03) first appeared on KKSLECH.com.






Загрузка...


Губернаторы России

Спорт в России и мире

Загрузка...

Все новости спорта сегодня


Новости тенниса

Загрузка...


123ru.net – это самые свежие новости из регионов и со всего мира в прямом эфире 24 часа в сутки 7 дней в неделю на всех языках мира без цензуры и предвзятости редактора. Не новости делают нас, а мы – делаем новости. Наши новости опубликованы живыми людьми в формате онлайн. Вы всегда можете добавить свои новости сиюминутно – здесь и прочитать их тут же и – сейчас в России, в Украине и в мире по темам в режиме 24/7 ежесекундно. А теперь ещё - регионы, Крым, Москва и Россия.


Загрузка...

Загрузка...

Экология в России и мире




Путин в России и мире

Лукашенко в Беларуси и мире



123ru.netмеждународная интерактивная информационная сеть (ежеминутные новости с ежедневным интелектуальным архивом). Только у нас — все главные новости дня без политической цензуры. "123 Новости" — абсолютно все точки зрения, трезвая аналитика, цивилизованные споры и обсуждения без взаимных обвинений и оскорблений. Помните, что не у всех точка зрения совпадает с Вашей. Уважайте мнение других, даже если Вы отстаиваете свой взгляд и свою позицию. Smi24.net — облегчённая версия старейшего обозревателя новостей 123ru.net.

Мы не навязываем Вам своё видение, мы даём Вам объективный срез событий дня без цензуры и без купюр. Новости, какие они есть — онлайн (с поминутным архивом по всем городам и регионам России, Украины, Белоруссии и Абхазии).

123ru.net — живые новости в прямом эфире!

В любую минуту Вы можете добавить свою новость мгновенно — здесь.






Здоровье в России и мире


Частные объявления в Вашем городе, в Вашем регионе и в России






Загрузка...

Загрузка...





Друзья 123ru.net


Информационные партнёры 123ru.net



Спонсоры 123ru.net