Do programu „Niebezpieczne związki” (która to nazwa w pewnym momencie wprawiła zresztą gościa w dziwaczny nastrój) na antenie TVP w likwidacji redaktor Dorota Wysocka-Schnepf zaprosiła Tomasza Lisa - za pierwszego Tuska jedną z „twarzy” mediów publicznych, w ostatnim czasie przede wszystkim „twarz” zacietrzewienia politycznego. W jaki sposób Lis komentował dzialania prezydenta USA Donalda Trumpa? To - zważywszy na jego własną sytuację - może nieco zaszokować. „Od czasów Nerona i Kaliguli nie było sytuacji, kiedy losy świata są w takim stopniu uzależnione od stanu psychicznego najważniejszego człowieka na tej planecie” - ocenił były naczelny „Newsweeka” w rozmowie z Wysocką-Schnepf. Ale dalej było jeszcze ciekawiej.