Upały szaleją, tchu nabrać nie dają. Leje się żar nieubłagany zewsząd. Nic dziwnego przeto, że gorąc do głowy uderza. Tak tylko mogę sobie tłumaczyć analizę sytuacji politycznej w Europie Środkowej, jaką w rozmowie z tygodnikiem „Der Spiegel” przeprowadził Adam Michnik. Biedak ten od kilku miesięcy stara się zwrócić na siebie uwagę, wszem wobec obwieszczając, że nad Wisłą podnosi głowy złowróżbny faszyzm. W Polsce wszakże jego słowa wywołują co najwyżej wzruszenie ramion lub pukanie się w głowę. O ile bowiem retoryka Michnika budzić może grozę, o tyle fakty, które za nią stoją, słabowite jakieś i marne się zdają. Gdzie są w Polsce siły polityczne, które odrzucają demokrację? Gdzie...