Straty, których nie da się odrobić
Trwa aktualnie jeden z najgorszych Lechowych okresów pod względem medialności, w tym zainteresowania kibiców losami klubu. Mija powoli miesiąc od rewanżu ze Spartakiem Trnava, od tamtej pory Kolejorz rozegrał zaledwie 2 spotkania co nie pomogło w budowaniu czegokolwiek. Przez ostatni miesiąc sytuacja na wielu polach tylko się pogorszyła a Lechowa społeczność sprawia wrażenie, jakby jeszcze nie otrząsnęła się po sierpniowej kompromitacji.
Ostatni miesiąc pod względem medialności i zainteresowania losami klubu przez kibiców był gorszy od tradycyjnej, dwutygodniowej przerwy na kadrę na nawet słabszy od niedawnej przerwy zimowej, która była najdłuższa od 10 lat. To, co się ostatnio dzieje przypomina jedynie ciężki dla kibiców okres od połowy marca do końca maja 2020, kiedy trwała tzw. przerwa covidowa i długo nie było wiadomo, kiedy Lech Poznań wróci do rywalizacji i czy w ogóle będzie mu dane dokończyć sezon 2019/2020, w tym odrobić straty i awansować do europejskich pucharów. Aktualnie medialna sytuacja wygląda podobnie. Nie wiadomo tak naprawdę na co czekamy, kibice widząc grę Lecha Poznań od letnich sparingów czy czytając wypowiedzi Johna van den Broma nie mają zbyt dużej wiary w sukcesy, a większość postawiło już krzyżyk na Holendrze czekając nawet na jego zwolnienie oraz na nowego zagranicznego trenera z tzw. „listy skautingowej”.
Zmarnowane 2 tygodnie spokojnej pracy na treningach i brak efektów podczas szczęśliwie zremisowanego spotkania z będącym w jeszcze większym dołku Górnikiem Zabrze tylko dobiło Lechową społeczność. Efekty kolejnego kryzysu Kolejorza w ciągu ostatnich lat szybko stały się widoczne. Widzimy je m.in. w statystykach tej strony, od poniedziałku, 4 września jest tutaj pusto, ruch w porównaniu z niektórymi dniami meczowymi spadł nawet o 89% w ciągu doby, już sierpień 2023 był o ponad 360 tysięcy wizyt gorszy od sierpnia 2022 a cały trwający rok został spisany na straty. Pod względem zainteresowania to najgorszy rok od 4 lat, produkowanie największej liczby treści w Lechowych mediach nic nie da, bo większość i tak zależy od tego, co dzieje się w Lechu Poznań, a przy Bułgarskiej nie dzieje się ostatnio zupełnie nic. 80% z opublikowanych treści podczas wrześniowej przerwy na kadrę są artykułami, które nie pojawiłyby się, gdyby w Kolejorzu było normalnie, nie było następnego kryzysu w ciągu ostatnich lat, była faza grupowa europejskich pucharów lub po odpadnięciu z Ligi Konferencji byłaby chociaż wiara kibiców w dublet oraz w pracę trenera. Na razie za KKSLECH.com najgorsza pod względem statystyk strony przerwa na kadrę od 2012 roku! W tym czasie próżno szukać ciekawych dyskusji w komentarzach, wyjątkiem jest „Śmietnik Kibica”, w którym i tak dominuje temat reprezentacji Polski.
Opisywane problemy mają wszyscy. Choćby klub na swoim kanale na YouTube umieścił niedawno interesujący materiał dotyczący Dino Hoticia. Przez parę dni ciekawą rozmowę z Bośniakiem obejrzało niespełna 3 tysiące osób, choć link do filmiku jest podwieszony na oficjalnej stronie Lecha Poznań. Aktualnie niewielu kibiców interesują takie rzeczy, kolejny raz warto podkreślić, że wokół Lecha Poznań jest coraz mniej kibiców zainteresowanych sprawami klubu w inne dni niż te meczowe. Dodatkowo hańba ze Spartakiem Trnava, słaba gra w Ekstraklasie od wielu tygodni, która długo była przykrywana przez szczęśliwe wygrane tylko tłumi to zainteresowanie. Dobrze zorientowanych kibiców w bieżących sprawach Lechowych jest może 3-4 tysiące. Reszta interesuje się Lechem od święta, w weekendy meczowe, przeciętny kibic korzystający wyłącznie z mediów społecznościowych nie wie już zupełnie nic zadając często pytania pod oficjalnymi profilami klubu, na które i tak nikt z Lecha Poznań nie odpowiada.
Ogromny spadek medialności Lecha Poznań i zainteresowania kibiców jest widoczny od blisko miesiąca, jednak to nie koniec. Powrót do rywalizacji o stawkę niewiele zmieni, kibice zainteresują się Lechem w dniu danego spotkania, dzień po nim a później wrócą do swojego życia. Na dodatek Lech Poznań w najbliższych miesiącach nie ma szans na skuteczną promocję w ogólnopolskich mediach, którą zajmą się choćby polskimi pucharami. W Poznaniu mamy także niewiele lokalnych mediów, loża prasowa podczas domowych gier Kolejorza w Ekstraklasie świeci pustkami, w porywanych zasiada na niej 15 dziennikarzy, na co dzień Lechem zajmuje się 6-7 osób. Przy okazji rywalizacji Lecha Poznań w europejskich pucharach było trochę inaczej. Co prawda Lechem każdego dnia nadal zajmowało się parę osób, ale za to spotkania w Lidze Konferencji przyciągały uwagę mediów ogólnopolskich, niektóre z nich decydowały się nawet oddelegować swoich przedstawicieli na mecze przy Bułgarskiej. Zawsze cieszył widok przedstawicieli UEFA zajmujących obiekt już 3 dni przed danym spotkaniem, przyjazd wozów transmisyjnych na stadion dobę przed konkretnym meczem, rozkładanie sprzętu przez firmę produkującą sygnał tv czy wizyta na Bułgarskiej najlepszych komentatorów sportowych w Polsce pracujących w TVP czy w Viaplay, którzy oglądali także ostatnie przedmeczowe treningi. Teraz tego wszystkiego zabraknie, Lech Poznań medialnie nie dźwignie się zbyt mocno nawet w momencie powrotu do regularnego zwyciężania.
W takim razie kiedy Kolejorz dźwignie się medialnie oraz kiedy zainteresowanie kibiców losami klubu będzie większe? Tylko europejskie puchary znacząco zwiększą medialną siłę Lecha Poznań, krajowe podwórko może wzbudzić większe zainteresowanie dopiero wiosną. Marzec i kwiecień to ten czas, kiedy coś może się ruszyć, kiedy przez dłuższy okres czasu statystyki będą w miarę równe. Tak było m.in. w 2022 roku, gdy Kolejorz był w finale Pucharu Polski oraz zajmował miejsce w pierwszej trójce Ekstraklasy mając małą stratę do lidera lub sam nim był. Finał pucharu krajowego + odpowiednia pozycja w tabeli to warunek konieczny, żeby na początku kwietnia 2024 roku medialne zainteresowanie sprawami Lecha Poznań było odpowiednie, aby kibice Kolejorza żyli sprawami klubu nie w dniu meczu czy dzień po, tylko we wtorek, w środę czy nawet w czwartek.
Na razie słaba medialność i słabe zainteresowanie już przenosi się na zainteresowanie biletami. Przykładowo zbliżające się derby nie są w żaden sposób promowane. Kibice z reklamami tego meczu mogą spotkać się jedynie w internecie i to w oficjalnych kanałach klubów. Liczba 15 tysięcy sprzedanych biletów do 11 września, do godzin wieczornych wcale nie jest mała. To oznacza, że 17 września na trybunach zasiądzie nieco ponad 22 tysiące ludzi, czyli frekwencja będzie w normie. W niedzielę ma być piękna pogoda, najprawdopodobniej będzie to ostatni mecz w tej rundzie, który odbędzie się w takiej aurze, później klubowi ciężko będzie przekraczać 20 tysięcy sprzedanych biletów, a zwłaszcza na spotkania z Rakowem Częstochowa i Jagiellonią Białystok zaplanowane w środku tygodnia. Może uda się trochę bardziej zapełnić stadion na mecz z Widzewem Łódź i oczywiście podczas jednego spotkania, na którym będzie miała miejsce akcja „Kibicuj z klasą”. Frekwencja w Poznaniu jest zależna nie tyle co od wyników a od nadziei kibiców na dobre rezultaty w przyszłości. Niezdecydowanych nie zachęca gra, jaką prezentuje Lech, w dodatku już od dawna wiadomo, jak będzie wyglądał mecz derbowy z Wartą, która ma swój styl a przy Bułgarskiej, gdzie będzie formalnym gospodarzem zechce chociaż po raz 7 z rzędu z nami nie przegrać. W skrócie to spotkanie będzie wyglądało podobnie jak pojedynek Lecha z Górnikiem czy niedawny Polski z Wyspami Owczymi. Przewidywalnemu Kolejorzowi na pewno będzie grało się łatwiej, jeśli szybko strzeli gola na 1:0 zmuszając „Zielonych” do bardziej otwartej gry.
> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <
The post Straty, których nie da się odrobić first appeared on KKSLECH.com.
