Tuchel o Lampardzie, celach, nowych zawodnikach i... kibicowaniu Spurs
Thomas Tuchel wie, że nie będzie miał łatweggo zadania przekonania do siebie kibiców Chelsea, zwłaszcza wobec zastąpienia klubowej legendy - Franka Lampard.
Mam nadzieję, że nie będzie negatywnej reakcji kibiców, ponieważ byłoby to trudne dla zespołu. Potrzebujemy naszych fanów jak każdy zespół. Kiedy kibice są tak blisko i stoją za zespołem murem, to wielka różnica.
Mogę założyć, że widok dymisji Franka był dla kibiców wielkim rozczarowaniem. Byłem wielkim fanem Lamparda jako zawodnika. Był jedną z kluczowych postaci, które w ciągu 90 minut demonstrowały, o co chodzi w Chelsea. Mam do niego największy szacunek a jest on jeszcze większy, kiedy otrzymałem od niego wiadomość, w której życzył mi wszystkiego najlepszego. Być może spotkam się z nim w przyszłości, kiedy będzie to możliwe - zdradza niemiecki szkoleniowiec.
Roman Abramowicz zdążył sięgnąć już po 14 trenerów, czy Tuchela nie przeraża praca na tak gorącym krześle?
I tak i nie. Jestem absolutnie wdzięczny, że mogę pracować na tym poziomie. Jeśli zgadzasz się na bycie częścią Chelsea, musisz czuć głód tytułów, musisz być konkurencyjny w każdym turnieju - jestem tego świadomy. Wizja dymisji mnie nie przeraża. Mamy duże ambicje a ja sam mam największe ambicje. Jestem podekscytowany strukturą klubu. Oczywiście jestem świadomy, że w pewnym momencie każdy oczekuje wyników, ale ja tego oczekuję siebie.
Klub dał jasno do zrozumienia, że Chelsea liczy na wyniki. Zawsze staramy się zapewnić wydajność, rozwijać graczy, ulepszać zawodników, zwiększać ich wartość. Jestem realistą, jestem w klubie w którego DNA jest wygrywanie. Jestem tutaj aby walczyć o każde trofeum o które gramy. W tym roku jest to Liga Mistrzów i Puchar Anglii, dla Premier League stało się już nierealne.
Niespodzianą w najbliższych tygodniach będzie zestawianie składu przez nowego szkoleniowca. W swoim pierwszym meczu pominął Gilmoura i dał tylko 7 minut Mountowi który mocno wyróżniał się w ostatnich meczach.
Nie ma się czym martwić, podoba mi się to, co widzę do tej pory od Masona. To miły i rywalizujący facet. W każdym meczu, jaki widziałem, Mason dba o Chelsea w 100%. To najlepsza podstawa do wielkiego rozwoju. Jestem bardzo szczęśliwy, że mam go w pobliżu, nie przestanę go prowadzić.
Po prostu chciałem zdjąć ciężar z ich barków, wolałem w takim momencie przekazać odpowiedzialność bardziej doświadczonym chłopakom. Co do Billy'ego mam dobre wrażenie, ma wysoki poziom zrozumienia gry, dobry pierwszy kontakt piłki, dobrze pozycjonuje się na boisku. Zobaczymy jaki jest jego poziom fizyczny, ale widać że jest szybki w nogach.
Jestem podekscytowany, że mogę tu pracować z Kante, już z nami znów trenuje i widzę go jako środek pomocy. Dla mnie jest najlepszy jako podwójna szóstka, możemy wykorzystać jego zakres i umiejętności, aby odzyskać piłkę i ją utrzymać. Ma duży potencjał i jest zawodnikiem światowej klasy, który odegrał kluczową rolę w zwycięstwie Francji w Mistrzostwach Świata.
Co ciekawe, sam szkoleniowiec przyznał, że z daleka kibicował bardziej Tottenhamowi niż jakiejkolwiek innej drużynie w Anglii.
Chcę być bardzo szczery, graliśmy w Lidze Europy z Tottenhamem. Kiedy byłem młody w telewizji nie było codziennie meczów - pojawiały się urywki, jedna, dwie minuty a nagle raz na cztery tygodnie transmitowano mecz Tottenhamu. Ich nazwa brzmiała jak wielka przygoda - nawet nie wiedziałem, że to klub z Londynu, a teraz pracuję dla ich wielkich rywali.
