Piotr Kantor: Kontuzji nie da się przewidzieć
Piotr Kantor i Bartosz Łosiak to duet, który w ostatnich latach zrobił ogromny progres i znajduje się w czołówce plażowych par na świecie. Polska dwójka w ostatnim brazylijskim World Tourze awansowała do strefy medalowej, jednak do starcia o brąz nie mogła podejść ze względu na kontuzję Bartosza Łosiaka. Obecnie broniący polskiej pary robi wszystko, by wrócić do zdrowia i móc zagrać w zbliżającym się wielkimi krokami FIVB Beach Volleyball World Tour Warsaw 2019. Ubiegłoroczne zmagania w stolicy zakończyły się dla duetu Kantor/Łosiak sukcesem i zwycięstwem w całym turnieju. – W końcu wywalczyliśmy w Polsce złoty medal World Tour. Należało się kibicom po tylu latach – wspomina tamto wydarzenie blokujący teamu, Piotr Kantor.
Całkiem niedawno znaleźliście się w czwórce czterogwiazdkowego World Touru w Brazylii. Niestety, nie było wam dane go dokończyć i zagrać o brązowe medale. Jak wygląda wasza sytuacja obecnie?
Piotr Kantor: Zgadza się. Ostatnio zameldowaliśmy się w czwórce czterogwiazdkowego turnieju w Brazylii. Niestety, kontuzji nie da się przewidzieć, a że ta Bartka była na tyle poważna, że nie mogliśmy dokończyć turnieju, to już też inna sytuacja. Póki co trenuje sam, Bartek się leczy i robi wszystko, żeby jak najszybciej wrócić do normalnego funkcjonowania i treningu.
Wielkimi krokami zbliża się World Tour w Warszawie. Dla Was Monta Beach Volley Club to wyjątkowe miejsce, w ubiegłym roku odnieśliście tam wielki sukces i wygraliście cały turniej. Co najbardziej pamiętasz z tej ubiegłorocznej edycji warszawskiego turnieju?
– Niestety, muszę się zgodzić i ani się obejrzymy, a turniej już będzie w Warszawie. Piszę niestety, ponieważ nasz występ tam stoi pod dużym znakiem zapytania. Już nie jeden cały turniej wygraliśmy. Natomiast jeżeli mówimy o miejscu gdzie go zdobyliśmy – „u siebie” – to bardzo cieszy. W końcu wywalczyliśmy w Polsce złoty medal World Tour! Należało się kibicom po tylu latach (uśmiech). Nie będzie tutaj zdziwienia, jeśli powiem, że najbardziej utkwiło mi w pamięci duże grono znajomych i najbliższej rodziny (które co roku mnie wspiera nas w turniejach w Polsce i okolicy). To najbardziej cieszy na turniejach u siebie. Do tego dołożyć należy doping kibiców (m.in. Rumcajsss Team), o których trzeba pamiętać! To oni, bez względu na wynik – a było różnie – wspierali nas do samego końca!
Zwycięstwo „u siebie” smakuje lepiej?
– Tak jak powiedziałem powyżej „u siebie” gramy z rodziną, znajomymi. To trzeba zagrać i poczuć. Do tego odsłuchanie Mazurka Dąbrowskiego w takiej atmosferze – to jest piękna sprawa.
Wielu kibiców zjeżdża na turnieje World Tour z całej Polski. Jak zachęciłbyś tych, którzy jeszcze się wahają, by zawitać na ten tegoroczny turniej?
– Będą najlepsze pary na świecie, więc można spotkać wszystkich siatkarzy, siatkarki. Wielu takich okazji w Polsce nie mamy. Myślę, że jeśli jest taka możliwość, to warto z niej skorzystać. Sam jestem ciekawy, jak będzie wyglądał w tym roku Monta Beach Volley Club i jakie będą zorganizowane atrakcje wokół imprezy. Powiem tak, gdybym nie grał i był kibicem, to bym przyjechał (uśmiech).
Artykuł Piotr Kantor: Kontuzji nie da się przewidzieć opublikowany na Strefa Siatkówki - Mocny Serwis.
