"We wszystkich interesie jest to, aby biznes gruntowy rozkręcić ASAP (z ang. as soon as posible - red.) i liczę tu w szczególności na Waszą pomoc. Na co nie możemy sobie pozwolić to reklamacje pisemne !!! W każdym przypadku, gdy klient złoży oficjalną reklamację, liczcie się z tym, że pierwszym krokiem będzie cofka prowizji, jaką otrzymaliście. Mam nadzieję, że wszyscy rozumiecie, o co chodzi" – takiego e-maila w lutym 2013 roku otrzymali od swojego szefa doradcy Noble Banku. Dziś, po pięciu latach, kurz już zdążył opaść, a większość klientów na szczęście odzyskała pieniądze zainwestowane w feralne grunty. Historia ta może być jednak kolejnym dowodem, jak daleki od ideału jest bank z imperium Leszka Czarneckiego.