(Gazzetta dello Sport - D.Stoppini) Jest Tonino Cerezo tamtych czasów. Bowiem Gregoire Defrel nie wie nawet czym jest pokusa portali społecznościowych: jego profil na twitterze przedstawia go nadal w koszulce Sassuolo, na Instagramie zatrzymał się (zresztą jak cała Roma) na listopadowych derbach i nie jest tak, że wcześniej podlewał go przez kto wie jakie nowości. Defrel jest Cerezo, gdyż podczas gdy inni udali się na wakacje, on został w Trigorii i trenuje, naciska na powrót. Gdyby przeżył dwa normalne miesiące, z pewnością również dziś francuski napastnik przebywałby na jakiejś wyspie skąpanej w słońcu. Jego historia w Romie jest wiecznym rozruchem. Bez strzępów światła, tylko tunel. Do Trigorii miał przybyć rok temu i kto wie czy jego parabola historii nie zmieniałaby się w Romie Spallettiego. Takie rozważania mało pomagają. Mało pomaga też wspomniane, że Defrel płaci za wycenę 23 mln euro. Wycenę, która, czego nikt nigdy nie potwierdził oficjalnie, w pewien sposób łączy się też z podwójną operacją Sassuolo z Pellegrini. Teraz jednak te 23 mln - w każdym sensie - znajdują się na plecach Francuza. To ciężar, którego Defrel nie był w stanie do tej pory nosić, ciężar tego, że nie strzelił nawet gola. Prawdę mówiąc nigdy nie był snajperem. Jednak nigdy w karierze, po tym jak opuścił drużyny młodzieżowe, nie zdarzyło się mu się spędzić Sylwestra bez bramek.